InMODA PLUS SIZE, MOJE MYŚLI

KOMPLEMENTY A STARA KIECKA

I tu na pewno Was zaskoczę. Nie umiem przyjmować komplementów. Serio. To jest totalnie śmieszne, że mimo oczywistej już samoakceptacji, komplementy nadal wprawiają mnie w skrępowanie i z trudem powstrzymuję odruch, żeby ich trochę nie zepsuć. Jak zepsuć? Wyobraź sobie sytuację, że koleżanka Ci mówi: “Ale mega wyglądasz w tej sukience”, a Ty na to: “Dzięki, to stara kiecka, znalazłam na dnie szafy”. Rozumiesz? Stara kiecka! Zamiast po prostu podziękować – mamy starą kieckę! Albo na przykład ja reaguję wywodem na temat tego gdzie ją kupiłam. Czyli zmiana tematu – oto, proszę Państwa, porady zakupowe. A ile razy na “Świetnie wyglądasz”, było: “No coś Ty” – i do wyboru: “nie wyspałam się, przytyłam, jestem zmęczona, to makijaż”.  Idiotyczne.

 

 

Jeśli byłaś wychowywana w latach 80′ na bank pamiętasz wierszyk o Samochwale: “Samochwała w kącie stała i tak sobie opowiadała…” Z perspektywy czasu wiem, że to, że jest to Samochwała a nie Samochwał nie jest bez znaczenia. Dziewczynkom cały czas wpajano, że chwalenie się jest be, że trzeba być skromną. Złączać kolanka, opuszczać główkę, dziękować za wszystko z uśmiechem. W odróżnieniu oczywiście od chłopaków, dla których każde wbicie gwoździa było wyczynem na miarę ratowania świata. A jak dziewczynka się chwali, to jest nieskromna, bezczelna i pewnie źle wychowana. Pisząc to celowo nieco przerysowuję, ale możemy się zastanawiać, czy aż tak bardzo. Skoro chwalenie się jest be, to jak nauczyć się chwalić samą siebie? Jak nauczyć się, że komplementy to pochwała, która kurde jest zasłużona i nie powinno się z powodu niej ani czerwienić ani zastanawiać się czy jest słuszna. Rozsznurowywanie ciasnego gorsetu konwenansów.

Na szczęście już wyzbyłam się chyba najgorszego przejawu tej nieumiejętności czyli “mówisz tak, bo jesteś moją koleżanką”, “na pewno chcesz być miła” albo “chcesz mnie zaciągnąć do łóżka” (chociaż to ostatnie to może temat na inny wpis, który pewnie mogłabym zatytułować “100 wyświechtanych tekstów, które miały być fajne” – raczej o wydźwięku satyrycznym) . Gdy masz problem z akceptacją, a chwalenie się jest be, komplementy mogą brzmieć bardzo, ale to bardzo niewiarygodnie i być pełen podtekstów.

Pamiętam, że kiedy opublikowałam pierwszy wpis ze swoimi zdjęciami dwa lata temu, komplementy były kompletnie przerażające. Ten, kto wymyślił rączkę “like” na Fejsbuniu i serduszka był geniuszem – załatwia to wszelkiego rodzaju podziękowania i ustosunkowywanie się do miłych słów. Zamiast pisać “dziękuję” i…. opanowywać odruch deprecjonowania komplementu, można po prostu wcisnąć klawisz i odetchnąć z ulgą.

I mogłoby się to wydawać taką błahostką, ale czy pod tą błahostką nie kryje się coś więcej?

Wiesz o czym piszę?

To podejdź do lustra, tak jak stoisz teraz, bez przygotowań i poprawek i powiedz sobie co najmniej trzy komplementy.

Bez żadnych uwarunkowań.  Bez żadnych ale.  Bez okoliczności usprawiedliwiających.

Udało się? Super, gratuluję.

Nie udało się? Spróbuj jutro. Do skutku.

 

 

 

Stylizacja:

Sukienka plus size N-Fashion Outlet Store – tutaj: https://n-fashion.pl/pl/p/Sukienka-Rose-w-stylu-boho-brudny-roz/13536

Torebka, kolczyki N-Fashion Outlet Store

Kozaki F&F

 

Foto: Marzena Lakoma Photography

 

0

Leave a Reply

%d bloggers like this: