InMOJE MYŚLI

ZABURZONA – “coś”

Nie piszę tego by ktoś mnie żałował. Piszę, by światło dzienne ujrzało to, co wiele kobiet od wieku nastoletniego robi w zaciszu swojego domu. Takie coś niezauważalne i kompletnie ignorowane. Ogólnopolskie Centrum Zaburzeń Odżywiania szacuje, że zdiagnozowane lub nie, mieszane, nietypowe lub pełnoobjawowe zaburzenia odżywiania ma nawet 40% nastolatek. I bardzo nikły procent trafia na terapię. Z góry uprzedzam, że moje pisanie może być nieco chaotyczne, ale nie da się upchnąć wszystkich myśli w kilku wątkach i nie da się streścić tego, co sobie robiłam przez tyle lat w jednym wpisie. 

________________________

Coś słodkiego bo muszę

Coś przy telewizorze

Coś, bo mam chujowy humor

Coś, bo mam okres

Coś … bo jestem głodna… ciągle

Tak sobie tłumaczyłam czasami, a najczęściej nie tłumaczyłam wcale, tylko chodziłam do lodówki. Co kilka, kilkanaście minut. Jawnie i po kryjomu. Po kryjomu było fajniej, poczucie oszukiwania otoczenia dawało sekundową satysfakcję.

W społecznym wyobrażeniu nałogowe jedzenie w zasadzie nie istnieje. Anoreksja, bulimia- tak. Kompulsywne objadanie się najczęściej obrazowane jest tak, że siedzi laska za stołem lub pod lodówką, wokół tona jedzenia i je w siebie wpycha. U mnie tak nigdy nie było. Ukrywanie objadania się to zawsze był pikuś. Łatwizna. Potrafiłam bezszelestnie rozparcelować każde opakowanie i nie zostawić żadnych śladów. Papierki? Hahaha. A gdy jeszcze samemu się gotuje i robi zakupy… Albo po prostu mówi się, że ktoś lubi jeść, że dużo je, że nie umie sobie odmówić. Takie tam wiecie – normalne rzeczy. Za dużo jesz. To jest tak straszliwie płytkie i tak straszliwie, masakrycznie uproszczone. To tak jakby powiedzieć komuś, kto próbowała podciąć sobie żyły, że krwawi na skutek rany ciętej. Są też inne proste określenia, które funkcjonują w społecznym obiegu, a we mnie wywołują pokłady agresji: “Dieta M.Ż.”, “wystarczy po prostu mniej żreć” itp. To przecież tak cholernie proste. Nie, tego nie zrozumie nikt, kto nie wie na swoim przykładzie o czym piszę. Nie zrozumie, bo tak, jak wspomniałam wyżej – ten problem społecznie nie istnieje. Za to doskonale istnieje zdanie “Jak można się doprowadzić do takiego stanu”.

Ze mną bywało lepiej i gorzej. Lepiej – brak głodu, dobry humor, euforia. Gorzej – poczucie wartości na poziomie błota, kwaśno-słodko-słony koncert mógł trwać nawet przez cały dzień. Naprzemiennie. Bo gdy zjadłam coś słodkiego, natychmiast miałam ochotę na słone, potem na słodkie, potem na kwaśne. Tak, powiedzieć sobie “chuj z tym, jestem głodna” jest cholernie łatwo. Głód jest jak najbardziej prawdziwy. Jego powody natomiast są całkowicie oszukane, a te prawdziwe, głeboko ukryte, ale nie zastanawiałam się nad nimi w tamtych momentach. Jak długo? Jak często? Nie do określenia. Nie potrafię tego powiedzieć. Czasami krótko, czasami tygodniami.

Potem już było tylko chujowo – wyrzuty sumienia, samopoczucie na poziomie już nie błota, lecz gówna. Sobota zakupy, niedziela plan i gotowanie. Poniedziałek 1000 kcal. Witamy na głodówce, trzeba odrobić zjedzone kalorie. Typowy moralniak i pretensje do siebie. Oczywiście przed tym poniedziałkiem czeluście piekieł – alko, sweets, pizza and rock&roll. No, ale… należało się, bo od poniedziałku zapierdalamy kolejną rundę tysiączka lub kopenhaskiej. Te 13 dni zawsze wytrzymywałam. Co z tego, że 600 czy 800 kcal. Nie, braku silnej woli nie można mi było zarzucić. Jak ścisnęłam dupę to zawsze się udawało. Mogłam się głodzić, przyciskać i jeszcze dowalać sobie treningiem i tabletkami odchudzającymi na dobitkę. Byle efekt był błyskawiczny, byle szybko uporać się z poczuciem przegranej. Tyle, że z moją głową było coraz gorzej za każdym razem. Mama cieszyła się, że chudłam, nie wiedząc jakim kosztem. Gdy się wyprowadziłam, byłam już poza jakąkolwiek kontrolą. Również swoją.

 

Ciąg dalszy nastąpi….

 

 

Polecam: https://www.wprost.pl/tylko-u-nas/10116031/nawet-40-proc-nastolatkow-cierpi-na-zaburzenia-odzywiania-rodzice-sa-coraz-bardziej-zagubieni.html

2

2 komentarze

  • Paula

    dziękuję za ten post i czekam na ciąg dlszy

    5 października 2018 at 08:16 Reply
    • NatJanowska

      <3

      6 października 2018 at 13:25 Reply

    Leave a Reply

    %d bloggers like this: