InMODA PLUS SIZE, MOJE MYŚLI

Mity o modzie plus size – “Jest mały wybór”

Napiszę wprost i bez owijania w bawełnę – jest to bzdura do potęgi n-tej. Aktualnie jest w czym wybierać – powstaje coraz więcej sklepów online z plus size, polskie marki plus size też mają się świetnie – samym tylko tym i ubiegłym roku doszło kilka nowych. Tworzy się i to dużo, wystarczy trochę poszukać, zamiast kierować swoje kroki znowu do popularnej sieciówy. Ponadto – ogromna ilość polskich producentów szyje w standardzie do 48 lub 50. Nie nazywają kolekcji osobno, nie nazywają plus size, bo jest to dla nich jakby oczywiste. Szyją tak od zawsze. Są sklepy multibrandowe, które na pewno możesz śledzić na profilach blogerek i youtuberek plus size. Do tego dochodzą oczywiście znane sieciówy, ale tutaj rekomenduję jednak online, bo stacjonarnie zwykle wszystkie najpopularniejsze rozmiary 44,46,48 są rozdrapywane.  Jest wybór. I w tej chwili kupić coś fajnego nie jest większym problemem (no, poza czerwonymi jeansami dobrej jakości – mój aktualny jednorożec). Dalej – rozmaite sklepy zagraniczne, chociaż prawdę powiedziawszy rodzimy rynek jest jak dla mnie wystarczająco różnorodny i bogaty, aby kupić coś fajnego. Poza tym polskie marki to zwykle świetna jakość, czego nie można powiedzieć o popularnych sklepach rodem z Hongkongu – różnica jest dla mnie przeogromna. Naprawdę. Jest w czym wybierać.

Dobra Kochana, a teraz szczerze, przyznaj się – kiedy odważyłaś się na coś więcej niż swoj zwyczajowy, wygodny schemat? Kiedy chwyciłaś ciuch, który był mocno poza Twoją strefą bezpiecznego komfortu i go faktycznie przymierzyłaś, kupiłaś i zaczęłaś nosić? Obserwujesz polskie i zagraniczne blogerki plus size w  kwiatkach, paskach, kropkach i cytrynkach, a jak masz coś kupić bardziej odważnego, to “eeee… chyba się boję”? Albo piszesz, że chcesz kolorowych, nie babcinych ciuchów plus size, a jak przychodzi co do czego, wychodzisz ze sklepu z kolejną czarną bluzką? Każdy kij ma dwa końce – do odwagi projektantów i producentów, trzeba też odwagi klientek. Niedawno rozmawiałam z dwoma fajnymi projektantkami, które szyją size plus i wyznały, że powyżej rozmiaru 50 sprzedaje się głównie czerń i zachowawcze kroje, a jak robią coś ekstra wystrzałowego, to niestety im zostaje.

Odwaga na odległość monitora? Niestety często tak.

W swojej pracy codziennej też się z tym spotykam. Namówić kobiety plus size powyżej rozmiaru 48 do odważnych, pełnych polotu modowych nowinek graniczy z cudem. Nawet na samą przymiarkę. Spodnie? Nie ma sprawy – pod warunkiem, że jeansy, czarne lub granatowe. Do tego koniecznie najlepiej również ciemna płachta na górę, która wszystko przykryje, bo przecież koniecznie trzeba wszystko ukryć. Broń Boziu, żeby gdzieś był wałek albo kawałek nogi. Przy okazji ubiorów wizytowych mogłabym w zasadzie poprzestać na czarnych i granatowych sukienkach wraz z bielizną modelującą w komplecie. A gdzie miejsce na fiolety, żółty, chabry, czerwienie, kwiatowe wzory, cekiny i modną ekstrawagację, którą deklarujecie, że tak bardzo chcecie? Ja bym chciała za to więcej polskich Tess, Beth i Rochelle, które będą z podniesionym czołem nosić wszystko, na co mają ochotę, bo jest ich w tej chwili jak na lekarstwo.

I naprawdę nie wiem czy to jest kwestia lat porad pseudostylistek, które uparcie wciskały “zakrywać, zakrywać i jeszcze raz zakrywać”, czy może jakaś zakorzeniona w naszym społeczeństwie zachowawczość. Bo prawda jest taka, że w Polsce jest mała tolerancja inności, za to duży strach przed wyjściem przed szereg. Za chuda, za gruba, za stara… A może wszystko naraz i po trochę? A może też jest to Twoje przekonanie, że aby się fajnie ubrać, trzeba schudnąć? Jak jestem gruba, to nie zasługuję na trochę pazura? Za to jak schudnę….

Kurde dziewczyno – może schudniesz, może nie, ale ubrać się z jajem możesz już teraz. Po co czekać?

 

Sukienka: https://n-fashion.pl/pl/searchquery/kim/1/phot/5?url=kim

Buty Deichmann

Torebka http://n-fashion.pl

Czapka H&M

2

2 komentarze

  • stanikomania

    Faktem jest, że wybór jest coraz większy, chociaż mógłby być jeszcze większy i bardziej dostępny. Cały czas, jak wchodzisz do dowolnego centrum handlowego, to nosząc rozmiar 36 masz gdzieś tak około 458 do 569 więcej rzeczy do wyboru, niż jak nosisz 46. I ten fakt najbardziej kształtuje świadomość pt. moda jest nie dla mnie. Ale to się nie zmieni, póki w takich miejscach królują ciągle te same firmy, które nie zamierzają się zmieniać. Żeby cokolwiek uzyskać dla siebie, najwyższy czas już zapomnieć o nieszczęsnych sieciówkach i rozejrzeć się szerzej – po mniejszych, bardziej niezależnych markach, po internetach, i zasilać je swoją kasą. Tylko że do tego potrzeba więcej wzorców normalnego podejścia do mody przez kobiety plus size. Teraz to się zmienia, bo sfera plus size rośnie i w Polsce, ale zaległości, jakie mamy do odrobienia są olbrzymie. Kobiety nie inwestują w ubrania, bo udają, że ich nie ma, że prawo do istnienia i wyglądania jak chcą będą miały dopiero jak schudną. Ja przepraszam, nie chcę podcinać nikomu skrzydeł, ale niektóre z nas nie schudną, za to wszystkie się zestarzejemy i zmienimy na milion różnych sposobów i to bynajmniej nie w kierunku ideału chudej laski z instagrama. Czy naprawdę nie szkoda wam życia? I pieniędzy na psucie rynku, bo kupowanie ciągle tych samych, smutnych rzeczy psuje rynek plus size w Polsce, hamuje rozwój. Sorry, taka prawda. Tyle się mówi o odpowiedzialnej konsumpcji w kontekście dbania o środowisko, a co z dbaniem o nas, to, żeby ten rynek odpowiadał na potrzeby wszystkich ludzi, nie tylko szczupłych? Chcecie, by ktoś zadbał o was, zacznijcie od siebie i swoich własnych wyborów.
    Dzięki za ten tekst 🙂

    29 października 2018 at 13:00 Reply
    • NatJanowska

      100% prawdy, podpisuję się rękami i nogami. A jeśli chodzi o odpowiedzialną konsupmcję – temat na kolejny wpis…

      6 listopada 2018 at 15:04 Reply

    Leave a Reply

    %d bloggers like this: