InMOJE MYŚLI

Rzygam

“Ty głupia pindo, krew nie woda” – napisał pod zdjęciem mojej koleżanki w bieliźnie pan Grzegorz. Mąż, ojciec, właściciel firmy, katolik. Tyle można było wyczytać z jego profilu, bo generalnie nie krył się z niczym, ani ze swoim wizerunkiem ani nazwiskiem ani poglądami. Obok gorliwego patriotyzmu na profilu również niesmaczne obrazki, seksistowskie heheszunie. W dalszych komentarzach tona ścierwa, szkoda cytować. Niestety ów Pan Grzegorz to nie jest odosobniony przypadek. Żaden wyjątek.

Sprawa z Cork, sprawa nastolatki spod Legnicy i komentarze z nimi związane spowodowały, że tak bardzo rzygam częścią naszego społeczeństwa, że bardziej się nie da. W XXI wieku nadal kobiety wini się – za wszystko – za gwałty, niechciana ciążę, seksualność, otwartość. Najlepiej poustawiać stosy i spalić jak czarownice. To jest po prostu niewiarygodne, że zeszliśmy z drzew, niby osiągnęliśmy postęp cywilizacyjny, jednak przez tyle ludzi kobieta sama w sobie, nadal jest potrzegana jako rzecz, którą można za przeproszeniem pierdalnąć w łeb maczugą, zaciągnąć do jaskini i jeszcze się z tego wytłumaczyć, bo skóra była za ładna i za skąpa, a facet musi. Biologia! No przecież wszyscy są dorośli i wiedzą jak to działa – jak raz się włączy, to się nie wyłączy… Banda mizoginistów uważa, że z racji płci ma prawo do wyższości realizacji swoich instyktów nad godnością i nietykalnością osobistą kobiety. I co gorsze – są także kobiety, matki synów i córek, które temu wtórują, umoralniają, szukając poklasku dla swojego poczucia wyższości i lepszości. Bo myślą, że to przecież nigdy im się nie zdarzy. Nie może – bo są moralne, mądre i szanują mężczyzn. Wiedzą, gdzie miejsce kobiet w świecie. I żadna nie rozumie, że dokłada swój kamyczek do świata, który jeszcze mocniej traumatyzuje ofiary gwałtów. Droga CDR (Ciotko Dobra Rada) zrozum wreszcie, że przyklaskujesz realiom, w których możesz być pieprzoną zakonnicą, ale gdy przyjdzie do gwałtu, będa ci mierzyć kazdy centymentr odkrytej skóry, liczyć każdy kieliszek wina, gest słowo, uśmiech po to, by w Twoim zachowaniu znaleźć okoliczności łagodzące dla sprawcy. By Cię obwiniać za to, co się stało.

A ja się pytam jakie kurwa okoliczności łagodzące? Czy NIE nie jest dość zrozumiałe i wystarczające? Jeśli ktoś nie panuje nad swoim popędem i nie potrafi zrozumieć trzech liter N-I-E to powinien być izolowany. Czy to nie jest proste? Czy nie można przyjąć oczywistej prawdy, że seks to zgoda obydwu stron, a gdy nie ma tej obopólnej zgody, to jest to gwałt. I to bez względu na to czy kobieta nosi stringi, małą czarną, burkę, kitel, kombinezon narciarski czy obrączkę małżeńską. NIE znaczy NIE. Odmowa jest odmową, a nie kokieterią. Ubranie nie jest przyzwoleniem na seks. Zresztą dla gwałciciela ma ono całkowicie marginalne znaczenie, jak wynika ze statystyk oraz jak na przykład można zobaczyc na wystawie “What Were You Wearing” https://www.wprost.pl/zycie/10161408/co-mialy-na-sobie-ofiary-w-dniu-gwaltu-wystawa-ubran-przelamujaca-stereotypy.html 

A co w przypadkach, gdy nie jest nawet w stanie powiedzieć NIE, bo zostaje odurzona GHB? Sama prosiła: “hej, umawiamy się, więc weź piguły z domu i wrzuć mi do drinka, będzie zabawa”? Czy samo użycie pigułki gwałtu nie powinno być żelaznym dowodem na to, że sprawca go planował? Przecież gdzieś ten środek kupił, nosił ze sobą, może szukał ofiary, a może dawno już ją znalazł. A co, gdy nie potrafi powiedzieć co się stało, bo nie umie tego jeszcze nazwać?

 

 

No i oczywiście te przeurocze porównania do niezamkniętego domu lub samochodu. Ja nie wiem jakim trzeba być tępakiem, żeby używać tego typu skojarzeń. Zrozum gościu wreszcie raz i na zawsze – za kradzież samochodu czy obrobienie chaty, po prostu Cię posadzą. Nikt nie będzie pytał czy czerwony kolor samochodu był prowokujący aż się pośliniłeś i musiałeś tą furę mieć lub czy w obrobionym domu znajdowały się sprzęty, których potrzebujesz, bo nie możesz bez nich wytrzymać. Posadzą i koniec. Bo wziąłeś co nie Twoje i nie miałeś na to zgody. Proste? Zrozumiałe? Różnica jest w tym, że samochodowi nie złamiesz życia, samochód nie krzyczy, nie płacze, nie odczuwa bólu. Nie błaga by przestać, nie krwawi. Nie pieprz mi zatem, że kobieta się o to prosi, bo zwyczajnie żyje jak ty. Bo chodzi po świecie, oddycha, nosi co chce, bawi się z przyjaciółkami, ma kumpli i wyjdzie czasem z jakimś facetem na drinka.

Obraz może zawierać: tekst

 

Jako dorosła osoba jestem świadoma zagrożeń, wiem, że ciemne zaułki w listopadową noc nie są specjalnie przyjaznymi mi miejscami. Ale tok myślenia osób wiktymizujących ofiary gwałtu jest taki, że musiałabym albo być wróżką i przewidzieć wypadki albo traktować każdego mężczyznę na ulicy jako potencjalnego gwałciciela. Tak ma właśnie być? Mamy patrzeć na każdego znajomego czy nieznajomego mężczyznę przez pryzmat krzywdy jaką nam może potencjalnie wyrządzić? Może od razu zapobiegawczo traktować gazem albo kastetem? Kopać w klejnoty, jak się odezwie?

 

A może zamiast tego by uczyć córki jak unikać gwałtów, uczyć przede wszystkim synów, żeby tego nie robili? Że NIE znaczy NIE? Że nie heheszkuje się z ofiar? I zacząć na przykład od tego, że nie traktuje się kobiet przedmiotowo? A może tak samo edukować społeczeństwo, żeby stawało murem za ofiarą, a nie rozpaczało jaki to był “dobry i wierzący w Boga chłopak”, który wrzucił swojej koleżance pigułkę gwałtu do drinka, a następnie z kolegą fundował jej koszmar życia przez sześć godzin?

Czy naprawdę to zbyt wiele?

 

 

3

3 komentarze

  • Gaia

    ja od siebie dodam, że wystarczyłoby tym panom bez pytania/zgody wpakować dildo w tyłek a od razu zrozumieją, co znaczy entuzjastyczna zgoda a co nie

    19 listopada 2018 at 17:45 Reply
  • E.

    Państwo policyjne, państwo wyznaniowe… troszkę z innej beczki, nie wiem na ile jesteś w temacie energii żeńskiej i męskiej, bo to pierwszy artykuł Twojego autorstwa który czytam. Ale czy wiesz jak silna jest kobieca energia, prze wieki mężczyźni przez religie czy inne środki wbijali nam jakie to kobiety sa złe, jak mała jest nasza rola we wszechświecie . A okazuje sie ze to my jesteśmy naprawdę potężne energetycznie, oczywiście odcinam sie od tematów feministycznych ze jesteśmy lepsze. Uwazam ze jesteśmy uzupełnieniajacyni sie pierwiastkami jednak musimy wiedzieć o swojej mocy. Warto zagłębić sie w temat .

    27 grudnia 2018 at 22:30 Reply
    • NatJanowska

      Nie wiem co dokładnie masz na myśli pisząc o energii, ale tak – również uważam, że rola kobiet została na przestrzeni wieków bardzo mocno umniejszona, co oczywiście nie jest bez związku z religią/religiami, które pojawiły się na początku naszej ery. A najgorsze dla mnie jest to, że tak długo nam to wmawiano, że wielu kobietom trudno jest się odciąć od tego schematu i uwierzyć, że nie jest im pisane życie w pokorze i frustracji, a mogą dużo więcej.

      28 grudnia 2018 at 11:00 Reply

    Leave a Reply

    %d bloggers like this: